Flota Mini Transat znajduje się dziś, ósmego dnia od startu z francuskiego portu La Rochelle, na wysokości wybrzeża Portugalii. Tegoroczny wyścig tych najmniejszych, bo zaledwie 6,5 metrowych jednostek jest wyjątkowy - bardzo zmienna pogoda utrudnia osiągnięcie pierwszego celu, jakim jest port etapowy Funchal na Maderze. Zawodnicy mają jeszcze do pokonania około 400 mil morskich. Żadna z teoretycznych prognoz meteorologicznych na ten etap nie sprawdziła się. Wczoraj wieczorem startujący w regatach Polak, Radek Kowalczyk, za pomocą automatycznego systemu powiadamiania zgłosił problem techniczny i skierował się w stronę brzegu. Według przepisów, Radek może zatrzymać się w dowolnym porcie po drodze, jednak jego postój nie może trwać dłużej niż 72 godziny. Ponieważ na jachtach nie ma telefonów ani internetu (taki jest regulamin wyścigu), trudno jest podać przyczynę awarii i planowanego postoju. "Nie sądzimy, żeby to był poważny kłopot - mówi Krzysztof Owczarek, dyrektor projektu. - Cały czas obserwujemy jego pozycję. Gdyby wystąpił problem np. z balastem, Radek płynąłby innym kursem. Zgłosił usterkę techniczną, więc na pewno czuje się dobrze i nic mu nie jest. Z mojego doświadczenia wynika, że może to być uszkodzenie systemu sterowania lub żagla".
 


Comments




Leave a Reply